hej

Wejdź, rozejrzyj się i przeczytaj... mile widziany komentarz :)

czwartek, 22 maja 2014

#7 KARA ZA CHĘĆ BYCIA SZCZĘŚLIWYM



Nie rozumiem dlaczego niektórzy uważają, że nie zasługują na szczęście. Zapewne to ma jakąś głębiej 'zakopaną' przyczynę, ale czy nie da się z tym walczyć?
Tak, wiem. Czasem jest źle, sypie się nam wszystko, ale trzeba wstać i iść dalej, jeśli nie samemu to są przyjaciele, którzy nam pomogą. Tylko tej pomocy trzeba chcieć.
Osobiście strasznie się martwię jak któraś z bliskich mi osób jest w złym stanie, zazwyczaj psychicznie i stram się jakoś pomóc. Niestety zazwyczaj jestem bezsilna i jedyne co mogę w pełni zaoferować to to, że wysłucham i spróbuję doradzić.
Ale dlaczego te osoby nie chcą pomocy? Przecież wiedzą, że nie poradzą sobie same. Fucking logic.
To jeszcze nic.
Najgorsze gdy ta osoba mówi, że zrywa znajomość, że musi odejść bo rani mnie. A właściwie jest odwrotnie, bo najbardziej rani mnie w momencie zrywania znajomości. No ludzie, też mam uczucia. Jeśli jesteś moim przyjacielem/przyjaciółką to oznacza, iż jesteś dla mnie WAŻNY/A!
Tak trudno to zrozumieć?
Zawsze może powiedzieć, że musi chwilę pobyć sami by przemyśleć kilka spraw i wtedy jak najbardziej będę wyrozumiała i uszanuję jej wolę.

Takim oto sposobem wczoraj się wkurzyłam, tak że rozbolał mnie brzuch i głowa, w dodatku strasznie się martwiłam. Mam już tak sszargane nerwy, ledwo wytrzymuję. Niestety później wybucham i obrywa się przypadkowym osobom.

Chcę by znów wszystko się poukładało. Chcę by znów słońce świeciło tylko dla mnie, a tęcza była codziennym widokiem. I need it.

 






see u... xx

środa, 21 maja 2014

#6 WAKACJE POTRZEBNE NATYCHMIAST!

Co raz gorzej się rano wstaje. Nie ma już tej ochoty, chociaż pogoda od dwóch dni naprawdę dopisuje.
Za długo już chodzę do tej samej szkoły, widuję tych samych znudzonych ludzi, te same twarze bez wyrazu. Na szczęście są jeszcze tam osoby, które potrafią mi poprawić humor, bez nich wyglądałabym jak reszta chodzących trupów.

Nie mogę się już doczekać wyjazdu na kolonie do Włoch. Musi być mega. Inaczej sobie tego nie wyobrażam. Gorąco, słońce, plaża, morze, cudowna architektura, nie zapominając oczywiście o ludziach. Na razie cieszę się, że jadę tam z koleżanką, chociaż mam nadzieję, że reszta też będzie super.

A teraz wracam znów do rzeczywistości bo chyba sie za bardzo rozmarzyłam. Nauka na chemię opornie mi wychodzi, ale zawsze lepsze to niż biologia, która kompletnie mi nie idzie. Matematyka, którą zawsze lubiłam też staje się powoli czarną magią. Jeśli nie zmienią nam nauczycielki to matury na 100% z maty nie zdam. Tego jestem pewna.

Jeszcze kilka wakacyjnych obrazów i lecę dalej zakuwać. Oho, coś ze mnie się ostatnio pilny uczeń zrobił, tylko na ten niemiecki nie mam jakoś ochoty chodzić i trochę opuszczam. Z resztą tam i tak jak sama się nie nauczę, to z lekcji nic nie będę wiedzieć. Jak dobrze, że w miarę umiem ten język. Fajnie gdyby mnie w przyszłym roku przepisali do wyższej grupy, w końcu mogłabym się sprawdzić z swoimi umiejętnościami językowymi. Och, miałam lecieć a znów się rozpisuję. Jestem niekonsekwentna. Trzeba coś z tym zrobić.

Buziaki, see u... xx