Zacznę od tego, że nie będę znów mówić o bardzo długiej przerwie i o poprawie, częstrzym pisaniu itd... Z resztą, już chyba zdążyłam wszystkich przyzwyczaić, że mój zapał na początku sięga nieba a później szybko opada aż go brak a co jakiś czas jedynie powraca i zatacza się koło. Mamy wakacje, wszyscy się cieszą, wolne dni, czas na słodkie lenistwo. W tym roku połączyłam przyjemne z pożytecznym. Jako że bardzo lubie siedzieć w domu, zazwyczaj przy komputerze, to postanowiłam jakoś wykorzystać ten czas i znalazłam idealną dla siebie, przynajmniej na razie, pracę. Poświęcam jej kilka godzin w tygodniu. Czasem męczy bardziej, czasem mniej jak to praca, ale daję satysfakcję i w pewnym sensie spełnienie. Kolejnym plusem jest to, że rodzice już nie mogą mi wytykać, że nic nie robię bo przecież mam pracę. Martwi mnie tylko czy moja wypłata zostanie wypłacona. Jeśli nie, no cóż.. kolejne doświadczenie i zdobyłam nowe umiejętności, których w szkole nie uczą. Plus dla mnie, bo może w końcu będę miała co wpisać do swojego CV. Jak na razie to marnie ono wygląda, a w rozmowach face to face, też raczej mocna nie jestem więc poza internetem jestem na straconej pozycji. Jedyne co mi w życiu jako tako wychodzi to spanie, jedzenie, marudzenie, wyszukiwanie informacji w internecie(szpieg?) i pisanie. Pierwsze trzy czynności robię najlepiej. Nie byłabym sobą gdybym coś z tego zmieniła. No mniejsza, do pointy... szukajcie takich ofert pracy, które pozwolą wam się rozwinąć bo to będzie cenniejsze niż wypłata pieniężna.
*Zmiana tematu*
"Co byłoby gdyby? A co jeśli bym miał/miała wypadek? Co oni o mnie myślą? Co mam robić? Jaką decyzję mam podjąć? Co jeśli zostanę sama? Czy poradzę sobie w życiu?"
Ja tak.
Bardzo niedawno polubiłam mówić sama do siebie. Okey, to brzmi bardzo dziwnie. Nie chodzi mi o głośne myślenie... tylko o mówienie do siebie w głowie. Emitowanie swojego głosu wewnątrz. Zaczęłam ze sobą rozmawiać i uświadomiło mi to kilka rzeczy...
Po pierwsze dobrze robi na ustabilizowanie swojego wewnętrznego ja,
po drugie już wcale nie potrzeba mówić o swoich problemach komuś innemu,
po trzecie można ze sobą przedyskutować wszystkie kwestie, za i przeciw, bez skrępowania,
po czwarte z kim jak z kim ale ze sobą to zawsze jesteśmy szczerzy.
Brzmię jak człowiek umysłowo chory.. może ... czasem.
Aczkolwiek bardzo się cieszę, że moje życie w ostatnich miesiącach potoczyło się właśnie tak a nie inaczej bo w końcu wiem jak być powinno, a jak nie.
Po to właśnie nabywamy doświadczenie by mieć porównanie, by odróżniać coś dobrego od tego nie do końca właściwego.
Jest godzina prawie 23, prawdopodobnie zaraz pójdę spać a jeśli nie to znajdę sobie znów zajęcie i znikne na kolejne kilka godzin, tym samym powodując swoje niewyspanie następnego dnia ale cóż, taka moja natura. Lubię chodzić spać późno. Wieczory są fajne, noce są fajne to trzeba korzystać.
Swoją drogą to zaraz się tu ugotuję, nawet wolę nie sprawdzać ile stopni jest w moim pokoju. Gdyby nie wiatraczek to pewnie spałabym gdzieś na dole, prawdopodobnie na ziemi w kuchni, bo kafelki,
Zapomniałam wspomnieć też, że mój ostatni wypad nad publiczny basen, gdzie jest bardzo dużo ludzi i za którym nie przepadam, okazał się być niezbyt mądrym pomysłem... albo przynajmniej leżenie na słońcu kilka godzin nim nie było. Przechodząc do sedna spałiło mnie tak, że boli bardziej niż kiedykolwiek po oparzeniu słonecznym.
Pomimo to sądzę, że wakacje w tym roku będą jak najbardziej udane, nie tylko ze względu na atrakcje czekające mnie przez ten okres ale też dzięki osobie, bez której pewnie umarłabym z powodu nudy. Pozdrawiam Cię, bo wiem, że to czytasz lub przeczytasz.
See u, xx
