
Miałam napisać post przed wyjazdem ale niestety jak zwykle nie wyszło. W sumie to rzadko moje plany idealnie zgadzają się z tym co mi się przydarza. Można się przyzwyczaić.
Tematem przewodnim notki są Włochy a więc powiem kilka słów o moim pobycie tam, dokładnie w Rimini, a później dodam zdjęcia jakie zrobiłam.
A więc...
22ego lipca o ok. 8 dojechaliśmy wszyscy na miejsce czyli pod hotel Gambrinus w Rimini. Długo czekaliśmy na pokój aż w końcu nadszedł moment zakwaterowania wszystkich uczestników obozu. Wtedy dopiero powiedziano nam, że będziemy razem z młodzieżą z innego autobusu. Razem z Zuzą, chciałyśmy być razem w pokoju i miałyśmy do wyboru jeszcze jakąś młodszą dziewczynkę lub wymyślić co innego. Było zamieszanie i jakimś sposobem Zuza podeszła do dwóch innych dziewczyn (Ania i Martyna, na pierwszy rzut oka w mniej więcej naszym wieku, co jak się później okazało było faktem), zapytała czy chcą być z nami. Wychowawczyni zgodziła się byśmy wszystkie 4 były razem w pokoju. Był to najlepszy przydział pokojowy jaki mogłyśmy wybrać. Pomaszerowałyśmy do pokoju, niestety trochę zawiódł nas widok wnętrza z powodu małej powierzchni, po której można się było a raczej nie można się było poruszać. Używając zdolności aktorskich Zuzy, zamieniłyśmy nasz pokój na nieco większy w dodatku w lepszym położeniu. Obok nas mieszkali chłopcy i między innymi właśnie chłopak Ani (jednej z 2nowych dziewczyn, które poznałyśmy na recepcji).
10 dni szybko przeleciało a można powiedzieć, że się trochę ze sobą zżyliśmy. Strasznie spodobała mi się włoska kultura, nastawienie ludzi i szczerze powiedziawszy poobiednie siesty. Zauważyłam, że Włosi są bardzo bezpośredni, szczególnie w klubach. Potrafią też niezwykle czarować i podrywać dziewczyny, są w tym najlepsi. Wracając jeszcze do tematu klubów, byliśmy w dwóch, Altromondo i Carnaby. Rozmawiając na ich temat nie umieliśmy zdecydować, który właściwie był lepszy. Moim zdaniem Altromondo pod względem wielkości, jakości sal i muzyki górował, natomiast Carnaby biło punkty jeśli chodzi o klimat i atmosferę.
Podczas obozu, wybrałam się również na jedną wycieczkę fakultatywną do Rzymu. Miasto przepiękne, dużo chodzenia ale warto. Zdjęcia wyszły stamtąd całkiem niezłe. :)
Morze cieplutkie tylko kraby trochę straszyły przy brzegu i bałam się czy któryś mnie nie złapie. :p
Oceniam wyjazd jako udany. 7/10 mogę spokojnie przyznać :)
A teraz zdjęcia. :)

