Człowiek się stara, nastawia się jak tylko można pozytywnie, żyje ciesząc się dniem. A życie co? Rzuca kłody pod nogi.
Jakby nie mogło być chociaż chwilę dłużej, wszystko dobrze. Znów muszę być doprowadzona do łez i zszarganych nerwów.
Mam ochotę się poddać, a jednocześnie nie dać za wygraną....
NIE PODDAM SIĘ, BO NIE!
Po pielgrzymce nogi to chyba mi zaraz odpadną, ale warto było. Ważne, że w najlepszym towarzystwie. ♥
Cały tydzień bez słodyczy nadrobiłam z podwójną siłą. Trzeba było uzupełnić cukry i się trochę naładować.
/notka bez ładu i składu czyli jak zwykle o niczym/
hej
Wejdź, rozejrzyj się i przeczytaj... mile widziany komentarz :)
sobota, 19 września 2015
poniedziałek, 7 września 2015
#22 CZAS
Już początek trzeciej klasy pokazał, że będzie mi ciężko pogodzić pracę, szkołę i chłopaka, jeszcze czekam na telefon w sprawie jazd.
A przecież nauka w tym roku będzie naprawdę ważna z powodu zbliżającej się matury. W pracy już zaległości. Na samą myśl o tym ściska mnie w żołądku, bo przecież nie chcę jej stracić. Jednocześnie ciężko mi znalźć czas na to wszystko. Nie mówiąc już czasie dla siebie i wyłącznie dla siebie.
W dodatku chciałam zacząć ćwiczyć.
Jestem okropna w organizowaniu sobie wolnego czasu. Zawsze robię coś, czego nie powinnam jak, np. siedzenie na facebooku czy innych tego typu stronach.
W tym momencie zamiast pracować i nadrobić te wszystkie zaległości jakich sobie narobiłam, to siedzę tutaj i piszę w próżnię. Cóż za mądre posunięcie Adrianno.
Taka jestem. Kompletnie niezorganizowana.
Początek roku a ja już do szkoły przyszłam bez zeszytu do matematyki, a o tym kiedy zainteresowałam się kupnem książek, zeszytów i innych przyborów to nawet nie wspominam, bo najzwyczajniej wstyd i chańba.
Trzymajcie za mnie kciuki bym w końcu znalazła w sobie zaparcie i wzięła sprawy w swoje ręce. Ten rok mnie przeraża.

*dołączam jeszcze ściągawkę, która może się wam przyda w szkole czy na sprawdzianie :)
A przecież nauka w tym roku będzie naprawdę ważna z powodu zbliżającej się matury. W pracy już zaległości. Na samą myśl o tym ściska mnie w żołądku, bo przecież nie chcę jej stracić. Jednocześnie ciężko mi znalźć czas na to wszystko. Nie mówiąc już czasie dla siebie i wyłącznie dla siebie.
W dodatku chciałam zacząć ćwiczyć.
Jestem okropna w organizowaniu sobie wolnego czasu. Zawsze robię coś, czego nie powinnam jak, np. siedzenie na facebooku czy innych tego typu stronach.
W tym momencie zamiast pracować i nadrobić te wszystkie zaległości jakich sobie narobiłam, to siedzę tutaj i piszę w próżnię. Cóż za mądre posunięcie Adrianno.Taka jestem. Kompletnie niezorganizowana.
Początek roku a ja już do szkoły przyszłam bez zeszytu do matematyki, a o tym kiedy zainteresowałam się kupnem książek, zeszytów i innych przyborów to nawet nie wspominam, bo najzwyczajniej wstyd i chańba.
Trzymajcie za mnie kciuki bym w końcu znalazła w sobie zaparcie i wzięła sprawy w swoje ręce. Ten rok mnie przeraża.

*dołączam jeszcze ściągawkę, która może się wam przyda w szkole czy na sprawdzianie :)
see u, xx
czwartek, 3 września 2015
#21 NIEŚMIAŁOŚĆ PRZEZYWCIĘŻYĆ
A może po wakacjach wróciliśmy wszyscy całkiem inni?
Jestem pod wrażeniem zmiany jednej z znajomych mi osób. Taki progres jaki zrobiła jest niewyobrażalny. Zaczęłam się dlatego zastanawiać, czy sama potrafiłabym dokonać takiej ogromnej zmiany w zachowaniu i myśleniu.
Jak wiadomo (albo i nie) mam problem z nieśmiałością. Wiele razy starałam się z tym walczyć. Jasne, raz wychodziło lepiej raz gorzej ale to i tak dla mnie za mało. Czasem za bardzo się przejmuję tym co pomyślą o mnie inni ludzie, widząc mnie taką np. na ulicy. Często się peszę/zawstydzam. Najgorzej jest w szkole, gdzie do chodzi do sytuacji, że wmawiam sobie iż ktoś tam na korytarzu mnie obgaduje, śmieje się ze mnie. Ta moja przypadłość ma podłoże w gimnazjum. Wtedy właśnie dokuczano mi i wyśmiewano co zaoowocowało nadmiernym buraczeniem i stresem przed kontaktem z obcą mi osobą.
Nie polecam nikomu.
Nieśmiałość strasznie ogranicza.
Postanowiłam sobie, że skoro ta osoba dała radę przezwyciężyć swoje strachy i obawy to ja też jestem w stanie. W końcu silne ze mnie imadło.
Trzymam kciuki sama za siebie żeby wszystko poszło po mojej myśli.
Nikomu rad udzielić niestety nie mogę na ten temat. A to co czytałam w poradnikach, gdzie piszą jak walczyć są tak żenujące sytuacje przedstawione, że tego sobie oszczędzę. Nie będę chodzić po mieście i zagadywać do każdej osoby bo mnie do psychiatryka wyślą.
Plan jest takie, że jakoś małymi kroczkami będę starała się mniej przejmować, denerwować i czerwienić(o ile mi się uda to kontrolować).
Z czerwienieniem jest o tyle problem, że czasem nawet nie wiem, że się czerwienię. A co za tym idzie, nie umiem kontrolować czegoś co nie wiem czy w danym momencie występuje.
Będę z siebie bardzo zadowolona jeśli wszystko to co zaplanowałam się uda.
see u... xx
Jestem pod wrażeniem zmiany jednej z znajomych mi osób. Taki progres jaki zrobiła jest niewyobrażalny. Zaczęłam się dlatego zastanawiać, czy sama potrafiłabym dokonać takiej ogromnej zmiany w zachowaniu i myśleniu.
Jak wiadomo (albo i nie) mam problem z nieśmiałością. Wiele razy starałam się z tym walczyć. Jasne, raz wychodziło lepiej raz gorzej ale to i tak dla mnie za mało. Czasem za bardzo się przejmuję tym co pomyślą o mnie inni ludzie, widząc mnie taką np. na ulicy. Często się peszę/zawstydzam. Najgorzej jest w szkole, gdzie do chodzi do sytuacji, że wmawiam sobie iż ktoś tam na korytarzu mnie obgaduje, śmieje się ze mnie. Ta moja przypadłość ma podłoże w gimnazjum. Wtedy właśnie dokuczano mi i wyśmiewano co zaoowocowało nadmiernym buraczeniem i stresem przed kontaktem z obcą mi osobą.
Nie polecam nikomu.
Nieśmiałość strasznie ogranicza.
Postanowiłam sobie, że skoro ta osoba dała radę przezwyciężyć swoje strachy i obawy to ja też jestem w stanie. W końcu silne ze mnie imadło.
Trzymam kciuki sama za siebie żeby wszystko poszło po mojej myśli.
Nikomu rad udzielić niestety nie mogę na ten temat. A to co czytałam w poradnikach, gdzie piszą jak walczyć są tak żenujące sytuacje przedstawione, że tego sobie oszczędzę. Nie będę chodzić po mieście i zagadywać do każdej osoby bo mnie do psychiatryka wyślą.
Plan jest takie, że jakoś małymi kroczkami będę starała się mniej przejmować, denerwować i czerwienić(o ile mi się uda to kontrolować).
Z czerwienieniem jest o tyle problem, że czasem nawet nie wiem, że się czerwienię. A co za tym idzie, nie umiem kontrolować czegoś co nie wiem czy w danym momencie występuje.
Będę z siebie bardzo zadowolona jeśli wszystko to co zaplanowałam się uda.
see u... xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)

