A może po wakacjach wróciliśmy wszyscy całkiem inni?
Jestem pod wrażeniem zmiany jednej z znajomych mi osób. Taki progres jaki zrobiła jest niewyobrażalny. Zaczęłam się dlatego zastanawiać, czy sama potrafiłabym dokonać takiej ogromnej zmiany w zachowaniu i myśleniu.
Jak wiadomo (albo i nie) mam problem z nieśmiałością. Wiele razy starałam się z tym walczyć. Jasne, raz wychodziło lepiej raz gorzej ale to i tak dla mnie za mało. Czasem za bardzo się przejmuję tym co pomyślą o mnie inni ludzie, widząc mnie taką np. na ulicy. Często się peszę/zawstydzam. Najgorzej jest w szkole, gdzie do chodzi do sytuacji, że wmawiam sobie iż ktoś tam na korytarzu mnie obgaduje, śmieje się ze mnie. Ta moja przypadłość ma podłoże w gimnazjum. Wtedy właśnie dokuczano mi i wyśmiewano co zaoowocowało nadmiernym buraczeniem i stresem przed kontaktem z obcą mi osobą.
Nie polecam nikomu.
Nieśmiałość strasznie ogranicza.
Postanowiłam sobie, że skoro ta osoba dała radę przezwyciężyć swoje strachy i obawy to ja też jestem w stanie. W końcu silne ze mnie imadło.
Trzymam kciuki sama za siebie żeby wszystko poszło po mojej myśli.
Nikomu rad udzielić niestety nie mogę na ten temat. A to co czytałam w poradnikach, gdzie piszą jak walczyć są tak żenujące sytuacje przedstawione, że tego sobie oszczędzę. Nie będę chodzić po mieście i zagadywać do każdej osoby bo mnie do psychiatryka wyślą.
Plan jest takie, że jakoś małymi kroczkami będę starała się mniej przejmować, denerwować i czerwienić(o ile mi się uda to kontrolować).
Z czerwienieniem jest o tyle problem, że czasem nawet nie wiem, że się czerwienię. A co za tym idzie, nie umiem kontrolować czegoś co nie wiem czy w danym momencie występuje.
Będę z siebie bardzo zadowolona jeśli wszystko to co zaplanowałam się uda.
see u... xx

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Śmiało komentuj. :)