
Oglądając film "Tylko Ciebie chcę" (kontynuacja "Trzy metry nad niebem"), postanowiłam tak jak bohaterowie, spróbować poradzić sobie z przeszłością. Hache na początku myślał, że to co wydarzyło się przed wyjazdem do Londynu zostało daleko w tyle... poznał Gin, zaczęło się wszystko układać do momentu kiedy spotkał się z Babi. Dosłownie wszystko zaczęło się sypać, fala smutku, nieszczęść. Gin powiedziała mu wcześniej bardzo ważną rzecz, kiedy odchodzi nagle jakaś osoba, powinno się napisać list i zawrzeć w nim wszystkie swoje emocje. List ten nie zostanie wysłany, tylko spalony. Symboliczny gest oderwania się od przeszłości.

Idąc ciemną ulicą, jeszcze trochę płacząc pomyślałam, że też powinnam tak zrobić. Może to jedyny sposób by się od niej uwolnić by w końcu znaleźć szczęście, którego tak szukam. Spróbować mogę. Najgorzej będzie z napisaniem tego co czuję, bo przypominanie sobie tych trudnych chwil nie należy do najprzyjemniejszych. Szczególnie boli mnie powracanie do ostatnich tygodni wakacji (nie, nie dlatego że były ostatnie). Aczkolwiek podejmę się tego. Jeszcze nie wiem kiedy ale zrobię to.
