Kiedyś myślałam, że taka miłość, w której z każdym dniem zakochujesz się coraz bardziej, komu jak komu ale mi się nie wydarzy. Jak bardzo się wtedy myliłam. Szalenie dziękuję za takie uczucie i osobę, która doświadcza tego samego. Nigdy jeszcze w ciągu 20 lat nie byłam tak bardzo pewna tego co czuję. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej.
Rok to bardzo dużo i jednocześnie bardzo mało czasu na poznanie drugiego człowieka. Długo bo przez ten okres dowiadujemy się o jego przyzwyczajeniach, zainteresowaniach, znajomych, pracy, rodzinie, itd. Natomiast krótko jeśli pomyślimy tutaj o wspólnej przyszłości - miejmy nadzieję - po grób.
Jestem bezczelnie szczęśliwą osobą. Zdarza się czasem, że czuję smutek, jak na przykład teraz kiedy musiałam się pożegnać i rozstać na kilka dni. To jest zdecydowanie zasmucające, gdy nie widzimy się codziennie albo chociaż co drugi dzień. Raczej rzadko dopuszczamy się takich przerw, bo to powoduje tylko sprzeczki. Przebywanie razem wychodzi nam lepiej niż osobno. Wiele ludzi mówiło, że im więcej się widzą tym więcej kłótni, a u nas to działa zupełnie odwrotnie.
Oby tak było już zawsze.
"Well, are you mine? (are you mine tomorrow?)
Are you mine? (or just mine tonight?)
Are you mine? (are you mine? Mine?)
And the thrill of the chase moves in mysterious ways
So in case I'm mistaken,
I just wanna hear you say "you got me baby
Are you mine"?"




